Nocne targi w Argentynie - PZPN a umowa z Adidasem

Witam. Odniosę się w tym wpisie do pytań pojawiających się pod poprzednim wpisem - drugiej części historii o butach piłkarskich. Napisałem w niej oględnie o pewnym wydarzeniu, które miało miejsce w Argentynie na Mistrzostwach Świata w 1978 roku, teraz to trochę rozszerzę.

Jak wspomniałem, czasy tamte były, w porównaniu do dzisiejszych, były zupełnie inne, zawodnicy nie mieli kontraktów indywidualnych z producentami sprzętu, przynajmniej w Polsce.

Na wymienionym Mundialu zawodnicy dowiedzieli się, że Adidas przeznaczył dla nich 25 tysięcy dolarów tylko za to, żeby grali podczas Mistrzostw w butach Adidasa, a nie innych producentów. Drużyna nic o tym wcześniej nie wiedziała, a wiadomośc o tych pieniądzach dostał Włodzimierz Lubański od swojego kolegi kubowego z Lokeren, któregoś Holendra. Natychmiast przekazał to radzie drużyny, która od razu przyszła z tym do mnie.

Natychmiast poprosiłem Prezesa PZPN-u, pana Sznajdra, o wyjaśnienie tej sprawy. Informacja, której mi udzielił, była negatywna: według niego żadnych pieniędzy dla zawodników z Adidasa nie było i on ich nie otrzymał. W mojej obecności potwierdził to też skarbnik kierownictwa reprezentacji w Argentynie, pan Orłowski.

Przekazałem oczywiście te wyjaśnienia prezesa radzie drużyny, która poprosiła Lubańskiego, żeby w ich obecności jeszcze raz zadzwonił do kolegi z Lokeren. Ten jeszcze raz potwierdził tę informacje. W związku z tym, rada drużyny poprosiła o natychmiastowe spotkanie z prezesem, żeby wyjaśnić to nieporozumienie do końca. Padły bardzo mocne argumenty, powiedziałbym - “definitywne”.

W końcu, po długich negocjaciach, około drugiej w nocy, prezes Sznajder przyznał że pieniądze zostały odebrane przez pana Orłowskiego, ale… są to pieniądze związku a nie zawodników. I nic im do tego! Powiedział też, że żadnych pieniędzy gracze nie dostaną. I nie dostali…

Wszystko to działo się w nocy przed wielkim meczem z Argentyną w Rosario. Walczyliśmy wtedy o wejście do puli finałowej. Jak wszyscy wiemy, Deyna nie strzelił karnego.

Być może w ten sposób walka o buty przeszła do niechlubnej historii polskiej Piłki Nożnej. Kto wie co by było, gdyby prezes nie kręcił, drużyna wiedziała o wszystkim, a jej najlepsi gracze nie musieli w środku nocy wykłócać się o należne im pieniądze..?

Jeszcze o kontrolowaniu Beenhakkera

Ostatnio znów został podniesiony temat kontrolowania trenera Leo Beenhakkera przez członków PZPN-u, czy jego zarządu. Mówił o tym Antek Piechniczek. Od razu wywołała się mała burza, więc napiszę coś od siebie.

Po remisie ze Słowenia powiedzialem, ze będą głosy, że Beenhakker powinien odejść, ale dlatego, że pieniądze, które zarabi po prostu są niewspółmierne do dokonań. A to boli prawie wszystkich naszych trenerów - to taka środowiskowa zazdrość.

Moje zdanie: niech zarabia ile chce, płaci mu sponsor, ale jest kryzys finansowy, trenerzy będą na świecie dostawać mniej, więc musi mieć wyniki. Patrzcie zresztą: Ramosa juz nie ma, trener Juventusu też za chwilę może się pożegnać z posadą, nie masz wyników, nie masz pracy. Biorąc więc pod uwagę aktualny skład zarządu PZPN-u, może lepiej, żeby jeśli nie będzie mu szło, zachowując swoje nazwisko, powiedział: do widzenia.

Piechniczek nigdy nie był przecież zwolennikiem Beenhakkera (musiałem go nawet tonować przed meczem z Belgią, mówiłem: Antek, przestań), Lato też. A teraz maja władzę. Myślę zresztą, że Jurek Engel, skoro tak od dawna się z tyłu szykuje do skoku, to będzie po nim faworytem. Aczkolwiek najwieksze szanse - teoretycznie - powinien mieć Kasperczak. Ze wszystkich trenerów moim zdaniem by się mu należało najbardziej.

Leo będzie więc teraz, po wyborach, miał ciężko, ciągle pod górę. Atmosfery do pracy raczej nie będzie. Engel zawsze był jego przeciwnikiem, choć to dobrze ukrywal. Lato też go nie lubi, ale teraz tego oficjalnie nie powie, bo pozycja jego obliguje.

Zresztą, lepiej żeby nie mówił teraz dużo, bo znów będzie jak z tą Ukrainą…

Trochę o nowym prezesie PZPN

Minęło już kilka dni od wyborów, ale nic o tym nie pisałem. Pora nadrobić zaległości, więc podzielę się moimi spostrzeżeniami na temat Grzesia Laty. Przede wszystkim, mimo że w gazetach czy internecie faworytem był Boniek, to na zjeździe wyraźnie było czuć, że wygra Lato.

Choć Kręcina byłby dla wielu ludzi wygodniejszy, to właśnie Grzegorz miał to, co było kluczowe: poparcie ludzi z południa kraju, z terenu. Dlaczego to takie ważne? Ponieważ ludzie ci chcieli mieć swojego czlowieka, który walczyłby o rozszerzenie ilości meczów i stadionów, które miałyby być rozegranie w Polsce podczas EURO 2012! Chodzi tu o Kraków i Chorzów, rezerwowe stadiony. Taki właśnie był ich ukryty plan: żeby ich przedstawiciel, ich człowiek, miał teraz zobowiązanie wobec nich. I on będzie pilnował, żeby oba te miasta mogłyby być brane pod uwagę jako stałe stadiony na ME 2012.

Kręcina o tym wiedział, ale choć sam wiele razy podkreślał, że pochodzi z Żywca, to lata pobytu w Warszawie i tyle lat zarządzania związkiem niejako rozmyły tę zaletę. Z nim u władzy Południe nie miałoby takiego poparcia. Nie miałoby nikogo ze zobowiazaniami. Nie mogli go więc obdzielić łaską.

Co do Laty… Co można powiedzieć, ja mu życzę zdrowia. I żeby coś zrobił z piłką. A czy ma koncepcję..? Najlepszy program miał Kręcina. Natomiast Lato czytał z kartki z takim wielkim napięciem i był nieprzekonywujący. Ciągle tylko szły jakieś banały: bramka z Brazylią, tytuły króla strzelców, nie było to ani spójne, ani ladne.

Jedno za to trzeba przyznać. Nazywamy go wszyscy Bolkiem, bo on to Bolek, a Szarmach to Lolek. Więc Bolek zadbał o siebie: schudł, zewnetrznie prezentował się udanie. Chyba nawet zęby miał podczyszczone, w dobrym stanie, pewnie kupił jakiś taki amerykański preparat. A ma taką urodę, że u niego zepsute zęby zawsze było widać. Teraz z pewnością miał swoich wizażystów. Prezentował się więc godnie, choć wyraźnie widac było jednak w jego oczach zmęczenie. Makijaż tego nie ukryje. Widac też było niepewność…

Moje wnioski na dzisiejsze Walne Zgromadzenie PZPN - prezes powinien pracować za darmo!

Witam tuż przed Walnym Zgromadzeniem PZPN-u. Jestem honorowym członkiem związku, więc dzisiaj składam na nim kilka swoich wniosków. Są bardzo odważne, ale jako człowiekowi niezależnemu zależy mi wyłącznie na naprawie sytuacji. Oto pełny tekst, jaki przekażę pod czytanie:

Wnioski do Walnego Zjazdu PZPN,

  1. Prezes Związku pracuje społeczcnie bez pieniędzy w przeciwieństwie do Prezesów okręgowych Związków, którzy są opłacani z budżetu.
  2. Wydział Sędziowski przechodzi pod jurysdykcję Piłkarskiej Ligi Polskiej.
  3. Trenerzy wszystkich reprezentacji wybierani będą na drodze konkursu, a nie z nadania i po zakończeniu kontraktu są zobowiązani do złożenia pisemnego sprawozdania z ich pracy, które musi być przyjęte przez Zarząd związku.
  4. Stworzenie grupy ekspertów do przygotowania ogólnopolskiego programu szkolenia młodzieży przy współpracy Ministerstwa Sportu oraz Ministerstwa Edukacji Narodowej.’

Jacek Gmoch - członek Honorowy PZPN


Polecamy



Wyszukaj w blogu

RSS


marzec 2010
P W Ś C P S N
« listopada    
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031