Komentarz do wczorajszego meczu Juve-Real

Znowu Juve i Ranieri udzielili lekcji futbolu królweskim. Wystarczyło wybijać ich z rytmu gry, grając w „dziada” kiedy turyńczycy byli w posiadaniu piłki, oraz stosować wybiórczo pressing, aby odnieść przekonujące zwycięstwo i to jeszcze w lepszym stylu, niż to było w Turynie.

Oczywiście nie byłoby tego zwycięstwa, gdyby nie Del Piero, który biegał przez cały mecz jak jelonek, gubiąc z dziecinną łatwością kryjących go przeciwników. Śmieliśmy się w studio TVP2, że musiał być podłączony do namiotu tlenowego, żeby mieć taki gaz. Zresztą Del Piero już tak długo gra, że sprawdzaliśmy specjalnie w internecie jego wiek. 34 lata to nic w stosunku do 38-letnigo Nedveda, ale widać, że gra bez żadnego obciążenia - uzyskał już tak wiele w piłce, że nikt od niego nic więcej nie wymaga i niezależnie, co w meczu zrobi, wszyscy są z tego zadowoleni.

To dla zawodnika obromny komfort  ale jest to przynależne tylko dla Wielkich.

W grze Juve widać było, że lekcja gry w drugiej lidze dała im ogromne doświadczenie i pomogła w penetracji personalnej tych rozgrywek, czyli wyboru zawodników do Juve. To było widoczne wczoraj, kiedy 8 zawodników z podstawowego składu było kontuzjowanych.

O Realu, jednej z moich ulubionych drużyn, nic pozytywnego nie mogę napisać, bo poziom gry i zestawienie zespołu były beznadziejne i dopiero ostatnie 15 minut, kiedy przeciwnik odpuścił pressing i zaczął bronić wyniku oddając połowę boiska, coś się zaczęło dziać. Ale to było za mało żeby zmienić wynik.

Ciężkie czasy czekają trenera Schustera, bo drużyna jest skonfliktowana, co było widać po Casillasie, kiedy ustawił bardzo źle mur do rzutu wolnego. Tego, po którym Del Piero strzelił bramke!

Mój zawodnik, Nikolaos Frousos, strzelił gola w Lidze Mistrzów!

Każdy trener ma swojego ulubieńca, “synka”. Mój wczoraj strzelił bramkę w Lidze Mistrzów mimo, że niewielu oprócz mnie w niego od dawna nie wierzyłp! Mowa oczywiście o Nikolaosie Frousosie, którego trenowałem przed kilku laty w Ionikosie Ateny.

Dla mnie Frousos był jak dziecko, wychowanek. W Polsce praktycznie nikt o nim nie słyszał, ale teraz może być jego czas.

Nie poradził sobie, co prawda, w PAOKU, ale jak mówił - to dlatego, że trenerzy nie potrafili odkryć jego talentu. Ale to taki człowiek, że nie miał nigdy pretensji do nikogo. Czy grał, czy nie grał, i tak był pogodny. Jak na greckie warunki, umie wszystko: zdobywać gole w sytuacjach jeden na jeden, 1 na 3, 1 na 2… A jak potrzeba, to i z dystansu uderzy. Najlepiej czuje się oczywiście na pozycji ofensywnego pomocnika.

W moim pojęciu jest to oczywiście talent już zmarnowany, bo powinien być reprezentantem Grecji, tym bardziej, że to chłopak o szerokich horyzontach, cholernie bezproblemowy i zawsze grający dla drużyny, a nigdy dla siebie. Od niego rozpoczynałem zresztą ustalanie składu drużyny.

Na koniec anegdota: kiedyś nie miałem stopera bo mi wyleciał za kartki. Mówię: “Niko, zagrasz mi stopera”? A on na to: “Panie mister, jasne!”. Więc potem u mnie grał na wszystkich pozycjach: stopera, defensywnego pomocnika, w ataku - bez różnicy. Koledzy mówili o nim, że potrafi wyciągnąć żmiję z nory, jak to się mówi w Grecji. Czyli on włożyłby nogę tam, gdzie inni nawet by nie spojrzeli!

Patrzcie na niego w kolejnych meczach!


Polecamy



Wyszukaj w blogu

RSS


wrzesień 2010
P W Ś C P S N
« listopada    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930