Pół świata nie cierpi Mourinho. A ja..? Analiza Inter - Juve

Oglądałem w weekend mecz Inter - Juve, co skłoniło mnie do krótkiej refleksji dotyczącej Jose Mourinho. Wielu „znawców”piłki nie lubi go. Nie wiem, dlaczego, chyba z zazdrości, że znowu odnosi sukcesy - tym razem w Italii. Wypomina mu się głównie jego prowokacyjne zachowanie w stosunku do - i tu niespodzianka - trenerów, a nie zawodników.

Mourinho wie, co robi. Obrażając i denerwując szkoleniowców, zdejmuje całkowicie presję ze swoich piłkarzy, a jednocześnie wzmaga u trenerów autentyczną agresję, która potem polega na tym, że w trakcie meczów próbują być mądrzejsi, niż są. Jose wchodzi im po prostu na ambicję, więc oni nie mogą grac swojego: koniecznie chcą coś zmienić. Dobra zagrywka, ale stać na nią wyłacznie najlepszych na świecie.

Jak na razie Mourinho ma do tego święte prawo, bo Inter jest na pierwszym miejscu z przewagą do odwiecznych rywli: Milanu i Juventusu, którego w sobotę pokonał  1-0 na San Siro. Był to mecz na najwyższym poziomie strategicznym z obu stron i to pomimo - a może właśnie dlatego? - że padła w nim tylko jedna bramka, a sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo.

Ranieri wybrał taktykę gry na spalone w celu powstrzymania szybkich ataków Interu (10 razy zostali złapani w pułapke ofsajdową dwaj środkowi napastnicy: Adriano i Ibrahimovic) i  w ten sposób skrócenia pola obrony przed atakami mediolańczyków.

Ofensywa Juventusu polegała na atakach budowanych przez trzy linie z naciskiem na sektory boczne boiska, w których działali Nedved (dziękuję za komentarze sprzed kilku tygodni :) ) i Marchionni. Głównym rozgywającym w ataku pozycyjnym był Del Piero, na którego grano prawie wszystkie piłki. Marchisio i Sissoko, dwaj defensywni pomocnicy, zabezpieczali środkową strefe boiska.

Juventus starał się też grać więcej prawą stroną boiska, ewidentnie na najsłabszego lewego obrońce Interu - Maxwela. W odpowiedzi na to zagranie, strategia Jose Mourinho była niebywale prosta: po zdobyciu piłki w strefie obrony szła długa piłka z pominięciem linii pomocy na dwóch wysuniętych napastników (z preferencją Ibrahimovica), którzy po długim podaniu utrzymywali się przy piłce nawet atakowani przez trzech przeciwników.

Jeśli piłkę dostawał tak Ibrahimovic, nagrywał ją najczęściej Adriano lub wspomagającemu ten atak Stankovicowi, który był podczas tego meczu tak z lewej, jak i prawej strony boiska. I tak przez prawie cały mecz właśnie tak konsekwentnie grano.

W tym okresie boczni obrońcy nie uczestniczyli w akcjach ofensywnych, blokując jedynie przeciwnika i szykując sie do pułapek offsajdowych oraz zapobiegając powstawaniu kontrataków.

Środek boiska wypełniony był trzema defensywnymi pomocnikami, czyli Zanettim, Mutarim i jeszcze cofniętym w stosunku do nich Cambiasso, który blokował Del Piero kiedy ten wychodził do strefy środkowej do rozgrywania piłki.

Na środku obrony dwaj bardzo wysocy obrońcy Samuel i Materazzi zamknęli kompletnie dostęp do bramki w powietrzu. Statystyka strzałów na bramkę potwierdzała zresztą efektywność strategii portugalskiego trenera (Inter -20(9),Juventus-7(2)).

Oczywiście czas posiadania piłki przy tym systemie gry Interu należał w większości do Juventusu - 53%, analogicznie Inter 47%, ale nie był to czas wykorzystywany na groźne akcje. Inter z posiadania długiego rezygnował bowiem celowo, a większość tego wyniku zrobili zaczynający akcje spod własnego pola karnego obrońcy.

W drugiej połowie po zmianie Stankovica prawy obrońca Maicon zastepował go w atakach prawą stroną, asekurowany przez Zanettiego, który od lat nie jest bardzo widoczny, ale spróbujcie kiedyś - na tyle, na ile sie da - popatrzeć podczas meczu wyłącznie na niego. To jeden z najlepszych taktycznie piłkarzy na świecie. Niewiarygodnie dobrze czyta grę oraz się ustawia! Prawdziwy filar, od takich graczy zaczyna się ustalanie meczowego składu.

Ponadto po wspomnianych zmianach, atak Interu został wzmocniony po lewej stronie bardziej do przodu wysuniętym lewym pomocnikiem Mutarim, który po podaniu/strzale Ibrahimovica strzelił zwycieskiego gola.

Dwa słowa o roli Ibrahimovica: wcześniej mógł przesądzić wynik meczu, kiedy w dwóch sytuacjach sam na sam spudłował, bo zabrakło mu siły, żeby być precyzyjnym. To świadczy, że rola, którą wykonywał w tym meczu przekroczyła jego możliwości kondycyjne jako atakującego i rozgrywającego.

Ale taki właśnie jest Mourinho. Geniusza zaprzęgnął do ciężkiej pracy. Zlatan gola nie strzelił, napracował sie jak wół. Być może cieszyłby się bardziej z bramki: ale dla Portugalczyka liczy się tylko zespół.


Polecamy



Wyszukaj w blogu

RSS


wrzesień 2010
P W Ś C P S N
« listopada    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930