Lechia Gdańsk - Legia Warszawa: polska piłka może być piękna!
Świetny mecz, z obu stron! Lechia zaczęła co prawda anemicznie, więc Legia nie miała wyboru i całkowicie zdominowała pierwsza połowę, bo to powoli zaczyna mieć już we krwi. Gol był kwestią czasu, wisiał w powietrzu od pierwszej minuty i jest zasługą Iwańskiego. Być może piłkę dotknął przed samobójem Roger, ale asystę zapisałbym Iwańskiemu właśnie.
Bardzo ładne kolejne bramki Chinyamy. Trener Urban mówił niedawno, że dziwi ich, że Takesure strzela tyle głowa, bo nie jest to jego atut, ale ten napastnik potwierdza, że jest i niebezpieczny, i nieprzewidywalny.
Niepotrzebnie tylko Legia pozwoliła przeciwnikowi po ostatniej swojej bramce na swobodę. Przestała zupełnie stosować ten pressing z pierwszej połowy, chwilami była dość bierna. Zresztą, widzę tutaj podobieństwo do meczów naszej kadry, która ma problemy dokładnie z tym samym! Reprezentacja też nie umie grać spokojnie końcówek prowadzą. Nasi zawodnicy nie mają w sobie po prostu tyle agresji. Nie przyjmują też fizycznej walki. To pięta achillesowa, która bardzo często wychodzi.
Wracając jeszcze do Chinyamy. On jest takim zagrożeniem na boisku, że czy sie słabiej czuje, czy gorzej, czy trenuje, czy pauzuje, to prawie nie ma znaczenia. Nawet kulawy budzi postrach! Widać, że obrońcy nigdy nie czują się swobodnie, trzymanie go na boisku zawsze ma skutek, często takich graczy zostawia się nawet z jedną nogą
O Arruabarrenie nie można tego powiedzieć, zmiana na niego przyniosła tylko chaos, choć widać, że ten chłopak się stara.
Pisałem kilka razy o tym, że Iwański nie może grać razem z Rogerem, ale o dziwo dzisiaj pomoc funkcjonowała bardzo dobrze, choć momentami poza Vukoviciem przydałby się drugi defensywny pomocnik. Iwański był tak ustawiany, jednak w obronnej grze sporo traci.
Z Lechii wyróżniłbym chłopaka, który strzelił bramkę, Buzałę. Widać było, że pamięta ten strzał z Warszawy i chciał się pokazać. Jest niezły w dryblingu, umie się odwrócić z piłka. Niezły jest też Kowalczyk, tylko po nim widać, że raczej z kim w tej Lechii grać, a szkoda. Materiałem na piłkarza klasowego jest też ich lewy obrońca, ale Jacek Zieliński powinien go uspokoić, dać reprymendę, żeby nie faulował tak głupio. No i Bąk na bramce to rzeczywiście dobry bramkarz. Szkoda, że nie trafił do ligi wcześniej.



Bąk ma papiery na naprawdę dobrego bramkarza. Bardzo pewny chwyt, refleks. Może za jakiś czas zastąpić Boruca w kadrze.
Z tą karierą reprezentacyjną to bym nieprzesadzał bo akurat na tej pozycji to jest duża konkurencja, ale niema wątpliwości że prezentuje się bardzo solidnie.
Panie Jacku rozumiem ze emocjonalnie jest Pan zwiazany z Legia, ale przyznam ze poswiecenie jej 90% felietonu to przesada.
Ten lewy obronca Lechi nazywa sie Kosznik.
Pozdrawiam
Kolego Polokokta:)
Zasada jest z reguły taka, że więcej pisze się o wygranych niż o pokonanych i nie widzę tu żadnego uchybienia ze strony trenera Gmocha.Ponadto tak też układał się mecz 80 doi 20 w % na korzyść Legii więc jak można pisać inaczej???
Lechia to dobra drużyna i podoba mi się, że zagrała otwarcie i do przodu, jednak obiektywnie rzecz ujmując gdyby nie to, że Legia oddała plac gry po trzeciej bramce to chłopcy z Gdańska nie pograliby sobie za dużo.
Pozdrawiam Lucky
lechia i piekno , czy pedalska flaga szyk i elegancja…ludzie co wy tu piszecie , jesli mieli by budowac zarnowiec to wiem gdzie jest przygotowane miejsce na Traugutta w gdansku…TYLKO ARKA GDYNIA
Panie Jacku!!
Jacek Zieliński nie jest już trenerem Lechii!!
Pozdrowienia
O kurcze sorry- nie zauważyłem że blog nie jest aktualizowany od dłuższego czasu. Pozdrawiam
Panie szuflada niech pan juz konczy to walenie smutów szczeną w dal .
Pan Jacek Gmoch , zastosował socjotechnikę , aby zrobić fasolę z mózgu wspaniałym kibicom (L)egii Warszawa .
Kołobrzeski (L)egionista
(L) TYTUS (L) .