Historia o butach piłkarskich
Patrzę często na współczesnych piłkarzy: im jest łatwo uprawiać sport, bo nie muszą przejmować się detalami. Kiedyś był problem ze wszystkim. Największy - z butami.
Pierwsze moje buty piłkarskie były koloru cegły, robione na zamówienie u zaprzyjaznionego szewca - Pana Felka w Pruszkowie, który miał zakład szewski koło kościoła Św.Kazimierza. Jedna para wykonanych przez niego butów służyła trzem zawodnikom pierwszej drużyny, drugiej drużyny i drużyny juniorów.
W tych butach rozgrywano tylko mecze , nie trenowało się w nich. Konserwacją butów zajmował sie oczywiście zawodnik z juniorów, który je mył, suszył, a następnie zabezpieczał pastą. Buty te były solidne i kosztowały fortunę, ale Klub często i gęsto Panu Felkowi nie płacił. Był on za to Gościem Honorowym każdego meczu i miał specjalne miejsce na trybunie. Dziś rzecz nie do wyobrażenia…
Buty te posiadały korki przybite na stałe, które często urywały się, szczególnie upalnym latem i mrożną wiosną, kiedy nawierzchnie boisk były bardzo twarde. Z drugiej strony niszczyły się również dlatego, że na boiskach nie było trawy, a na przykład tak jak u nas w Pruszkowie, żużel z pobliskiej elektrowni.
Ważnym elementem buta były podeszwy wzmocnione paskiem z twardej skóry, do którego były przybite długimi gwożdziami korki. Przy tych twardych nawierzchniach gwożdzie często przebijały pasek oraz podeszwę i wchodziły w stopę.
Oczywiście podczas meczu było więc zawsze na miejscu pogotowie techniczne Pana Felka, który to w przerwie, na imadle, naprawiał uwierający but.
Drugim elementem charakterystycznym buta był jego czubm wzmocniony blachą aluminiową, żeby można było używać uderzenia z tzw. czuba i nie połamać sobie przy okazji palców u nóg (kiedyś napiszę o piłkach, a raczej o tym, co działo się z nimi, kiedy spadał deszcz i nawierzchnia była mokra.
Taka aluminowa wkładka zabezpieczała również palce u nóg (bardzo wrażliwe na ból) przed brutalnym zagraniem przeciwnika, który w sytuacjach podbramkowych z premedytacją stawał całym ciężarem ciała na stopie i palcach.
Mój pierwszy mecz w drużynie juniorów Znicza Pruszków rozegrałem na wyjezdzie z drużyną Wicher Kobyłka (chyba jest stacja o tej nazwie na trasie do Wołomina?), który wygraliśmy 3-2 i właśnie na tę okazję dostałem te moje ceglaste pierwsze buty piłkarskie, z którymi nie rozstawałem się nawet we śnie, ponieważ były zawsze były schowane pod moją poduszke.
Swoją drogą, często ze względu na to, że korki w butach nie były wmienne, Panowie trenerzy drużyn, z którymi graliśmy na wyjezdzie na noc przed meczem zlewali boisko wodą (niezależnie od pogody). Boisko zamieniało się wtedy w grzęzawisko, a my mieliśmy tylko jedną pare butów z korkami co najwyżej średnimi. Na takiej nawierzchni czuliśmy się więc jak krowa na lodzie.
Pamiętam zresztą właśnie taki mecz Legii na wyjezdzie z Wisłą Kraków, który przegraliśmy z kretesem, a podobną niespodziankę „zgotował” nam ówczesny trener Wisły - Giergiel.
Z podobnymi praktykami „taktycznymi” jako trener spotkałem się zresztą w Grecji, ponieważ tam boiska były bardzo twarde i zawodnicy używali tylko butów z plastikowymi korkami, co zupełnie uniemożliwiało granie na błotniskiej nawierzchni.
Inny jest ten świat dzisiaj, prawda..?



bardzo ładne panie Jacku
bardzo mi sie podobają pana blogi ponieważ zawsze są ciekawe oby tak dalej
Co do piłki to słyszałem, że dawno temu jak jeszcze piłka była zszyta na zewnątrz wielu piłkarzy unikało strzałów głową bojąc się, że na trafi na ten twardy szef i nabawi się kontuzji.
Ja pamiętam czasy kiedy “footballówkę” wytwarzało się z rybiego pęcherza pławnego wzmocnionego gliną lessową, a korki z wbijanych w buty małych żołędzi. To były czasy.
Ciekawy wpis, często zapominam z jakimi problemami musieli zmagać się piłkarze w dawnych czasach. Lekkim zdziwieniem było da mnie, że do transferu (nie pamietam już którego piłkarza, wiem że kogoś znanego i w PRL - może nawet samego Deyny?) dokładano np. markowy sprzęts sportowy - pewnie nieosiągalny w normalnych warunkach.
[...] historia, reprezentacja Polski Dodaj wpis do serwisu: Witam. Opisywałem kilka dni temu pierwszą część historii o butach piłkarskich, o tym, jak wyglądał te 50 i więcej lat temu tak prozaiczny element życia dzisiejszych [...]
Witam, chciałabym uzyskać możliwość kontaktu e-mailowego w Panem Jackiem Gmochem w sprawie wpisów o Historii obuwia piłkarskiego! Konkretnie chodzi o piśmiennictwo, z którego korzystał lub jeśli ktoś mówgłby podać mi namiary właśnie na takie piśmiennictwo. Jest mi ono niezbędne do zakończenia pracy licencjackiej. Pozdrawiam