Archiwum dla październik, 2008

Odpowiedzi na pytania kibiców - część pierwsza

Witam. Przepraszam, że nie mogłem odpowiedzieć wczoraj, ale nie pozwolił mi na to zjazd PZPN-u i zamieszanie z nim związane. Ale oto pierwsza część (drugą napiszę w sobotę lub niedzielę), wybrałem najpierw te najbardziej ogólne:

Czy w związku z przejęciem CWKSu przez grupe ITI , KP Legia Warszawa zamierza powrócić do starego herbu?

Ja myślę że będą używali dwa herby w zależności od tego co będzie lepiej się sprzedawało.

Jak pan ocenia szanse Legii na Mistrza Polski?

Legia musi grać równie dobrze na wyjazdach i tam wygrywać. I wtedy szanse na zwycięstwo będą bardzo duże. A ponadto nie może zima sprzedać żadnego zawodnik w przerwie zimowej, a raczej kogoś kupić, najlepiej do ataku, bo Chiniyama jest trochę zbyt samolubny.

Czy widzi pan dla siebie miejsce we władzach CWKSu pod żądami ITI?

Do końca roku nic w schemacie organizcyjnym KP Legia SSA nic sie nie zmieni. Sądzę, że ITI nie będzie likwidować sekcji CWKS Legii i będzie potrzebowała naszej pomocy w tym względzie.

Czy piłkarska Legia powinna wrócić do starego herbu?

Ja uważam, że tak, ponieważ wartość handlowa i historyczna jest nieporównywalna z nowym “znakiem”. W histori Legi używano różnych znaków pochodnych, ale to eLka jest święta.

Jak pan ocenia działania holdingu ITI od momentu przejęcia Legii?

Uważam, że na początku popełniono wiele błędów, szczególnie na odcinku współpracy z kibicami. Pamiętam że, dałem temu wyraz już w wywiadzie dla Życia Warszawy w 2005 roku po podniesieniu ceny biletów na mecze bez konsultacji z kibicami. To był ewidentny błąd pierwszego Prezesa KP Legii. Ten “zły” początek ciągnie sie do dzisiaj.

Jak pan widzi przyszłość CWKS po przejęciu przez spółkę ITI? Jakie są pana nadzieje i oczekiwania?

W tej chwili wszystko jest w rękach właścicieli teraz już całego klubu. Mam nadzieje, że nie zaczną od likwidacji sekcji i stowarzyszeń CWKS LEGIA. Chętnie tu im pomożemy, bo nasza wiedza w tej materii może być pomocna dla ITI i oczywiście dla klubu który nie może przestać istnieć!!!

Jak według pana powinny zachować się obie strony w konflikcie na linii ITI-kibice? Czy jesteśmy w sytuacji bez wyjścia?

W obecnej sytuacji trudno znależć porozumienie, ponieważ obie strony nie chcą ze sobą rozmawiać a bez dialogu nie będzie rozwiązania!

Dlaczego Pan jako prezes nie dogadał się z ITI w sprawie odsprzedania herbu, skoro można było zarobić kilka złotówek dla CWKSu, wiedząc że grozi mu bankructwo?

Dlatego, że przed wejściem syndyka, pomimo naszych prpozycji, ITI nie chciało rozmawiać o znaku. Zaraz po zakupie KP Legii zarejstrowali bowiem swój znak i nie byli zainteresowani naszym herbem.

Myślę, że decyzja o kupnie CWKS-u zapadła także, ponieważ ITI chciało mieć 100% akcji spółki piłkarskiej Legia (stowarzyszenie miało 2.4%). Posiadanie 100% będzie chyba konieczne jeżeli kpssa Legia będzie chciało wejść na giełdę, kiedy zostanie zbudowany stadion.

Jak już napisałem, jutro-pojutrze zajmę się resztą pytań.

Moje wnioski na dzisiejsze Walne Zgromadzenie PZPN - prezes powinien pracować za darmo!

Witam tuż przed Walnym Zgromadzeniem PZPN-u. Jestem honorowym członkiem związku, więc dzisiaj składam na nim kilka swoich wniosków. Są bardzo odważne, ale jako człowiekowi niezależnemu zależy mi wyłącznie na naprawie sytuacji. Oto pełny tekst, jaki przekażę pod czytanie:

Wnioski do Walnego Zjazdu PZPN,

  1. Prezes Związku pracuje społeczcnie bez pieniędzy w przeciwieństwie do Prezesów okręgowych Związków, którzy są opłacani z budżetu.
  2. Wydział Sędziowski przechodzi pod jurysdykcję Piłkarskiej Ligi Polskiej.
  3. Trenerzy wszystkich reprezentacji wybierani będą na drodze konkursu, a nie z nadania i po zakończeniu kontraktu są zobowiązani do złożenia pisemnego sprawozdania z ich pracy, które musi być przyjęte przez Zarząd związku.
  4. Stworzenie grupy ekspertów do przygotowania ogólnopolskiego programu szkolenia młodzieży przy współpracy Ministerstwa Sportu oraz Ministerstwa Edukacji Narodowej.’

Jacek Gmoch - członek Honorowy PZPN

Dziękuję za pytania - jutro odpowiedzi, ale wciąż można nadsyłać

Witam i bardzo dziękuję za zadane pytania. Przypominam więc, że jeśli Państwo chcą, możecie zadawać pytania, na które odpowiem. Tym razem o Legii, CWKS-ie i ITI. W następnej turze, być może w przyszłym tygodniu, o piłce europejskiej. A później - o reprezentacji.

Tymczasem pytania można ciągle wpisywać w komentarzach, choćby i tutaj. Większość którą już widziałem, była bardzo interesująca. Czekam na jeszcze!

Co Piotr Brożek ma wspólnego z Władysławem Stachurskim?

Wrócę jeszcze do jednego aspektu wczorajszego meczu. Kolejny raz świetnie zagrał Piotr Brożek, który ciągle jest w cieniu swojego brata, ale fachowcy widzą ogromne postępy, jakie zrobił. Przesunięcie go z pomocy czy ataku na lewą obronę było rewelacyjnym posunięciem trenera. Gdyby tego nie uczynił, Piotr zmarnowałby się, bo na innych pozycjach jest za duża konkurencja, a tam gdzie gra obecnie zawsze mieliśmy deficyt. Nie zdziwię się, jeśli wkrótce trafi do kadry.

Poza tym, bardzo dobrze, że dwaj bracia mogą grać razem na boisku: są bliźniakami, wnoszą element współpracy jaki ciężko wypracować innym zawodnkom, bo przecież znają się od dziecka.

Chciałbym więc opowiedzieć, dlaczego się dzieje tak, że czasem podobne przesunięcie taktyczne wychodzi zawodnikowi na plus. Mieliśmy kiedyś w Legii taki sam problem z Władysławem Stachurskim, gdy ten przyszedł do klubu z Sarmaty Warszawa. Nominalnie był on prawym skrzydłowym, napastnikiem. Nie bardzo sobie jednak radził na tej pozycji, ponieważ nie lubił grać tyłem do bramki i przeciwnika. Bał się trochę fizycznych starć z obrońcami.

Namówiliśmy więc z innymi piłkarzami trenera Vejvodę, aby spróbował dać mu szansę na prawej obronie, ponieważ wtedy miałby w każdej konfrontacji ofensywnej przeciwnika twarzą do siebie. I to zadziałało, bo Władek miał świetne dośrodkowanie, strzał z daleka i zagrywał kapitalne długie piłki.

Nie musiał się poza tym odwracać po przyjęciu, a jest to pewien problem dla tych graczy, którzy nie są odporni na ból, nie są fighterami. Dlaczego dla nich akurat? To proste: bo gdy napastnik przyjmuje piłkę plecami do bramki, najczęściej doskakuje do niego rywal i kopie go w kostki albo od razu wycina. Po kilku takich “wydarzeniach” napastnik ma już dość gry i nie jest tak agresywny, jak być powinien.

Mając za to w ofensywie rywali twarzą do siebie, to Władek (i teraz choćby Piotr Brożek) dyktował warunki, to on miał inicjatywę i zaskakiwał obrońcę. No i gra się wtedy najczęściej przeciwko pomocnikowi, nigdy tak dobremu w rozbijaniu akcji jak ostatni stoper. Przypomina mi się w tym momencie także Rafał Siadaczka - on też z napadu przeniósł się na bok obrony. I też z pożytkiem dla niego.

Po meczu Legia Warszawa - Wisła Kraków, moja analiza

 

Witam czytelników mojego bloga. Mam nadzieję komentować tu najważniejsze wydarzenia polskiej i zagranicznej piłki nożnej.

Wróciłem z meczu Legia - Wisła i muszę powiedzieć, że Legia wygrała zasłużenie, choć to Wisła mogła strzelić o kilka bramek więcej.

Zaskoczeniem było przede wszystkim ustawienie z wysuniętym Chiniyamą oraz cofniętym za nim lekko Grzelakiem, choć na początku głównie dla Legii: Iwański nie mógł się moim zdaniem dobrze odnaleźć i w pierwszym okresie dublował pozycje z Rogerem. Wchodzili sobie w drogę, nie było to bardzo efektywne.

Dlatego właśnie to Wisła była wtedy groźniejsza w atakach, na szczęście potem i w drugiej połowie się to zmieniło, choć Iwańskiemu i tak nie było łatwo: Jirsak pilnował jego, a on Jirsaka.

Bramka dla Wisły była konsekwencją błędów obrony Legii, która nie przekonała mnie wtedy. Astiz jest przecież uważany za bardzo dobrego, ale przysnął i poślizgnął się, a powinien był łapać Brożka na spalonym. Zresztą, nikt Inakiego tu nie asekurował, więc część winy ponosi cała obrona: współudział ma tu choćby Wawrzyniak. Z drugiej strony Brożek jest zbyt szybki dla całej ligi, a w meczu tym strzelił jeszcze w słupek… Na koniec: Astiz powinien być bardziej agresywny.

Wracając do taktyki: w pierwszej połowie były chyba zbyt duże dystanse pomiędzy napastnikami (szczególnie Chiniyamą), a pomocą, zresztą Takesure grał zbyt egoistycznie. Kilka razy nie oddał piłki wchodzącym z pomocy partnerom albo strzelał mimo, że było za ciasno i nie miał dobrej pozycji. Na szczęście w drugiej połowie zaczął współpracować z zespołem, który scementowała bramka strzelona tuz przed przerwą. Gdyby nie ona, byłoby ciężko.

Najpiękniejszy moment meczu to drugie 20 minut pierwszej połowy. Roger zaczął wtedy grać efektywniej i dyrygować zespołem mimo, że przez całe spotkanie był, chciałbym to podkreślić, świetnie pilnowany przez Cantoro i Sobolewskiego.

Urban musi tylko zwrócić mu (Rogerowi) uwagę, żeby o wiele wcześniej wychodził na pressing, bo Wisła stwarzała zbyt wiele sytuacji po kontrach. Pochwała należy się za to Wawrzyniakowi, który miał kupę roboty z Łobodzińskim, choć jemu po prostu trzeba zamknąć drogę na prawa nogę i jest wyłączony z meczu, bo lewej praktycznie nie używa, a ma wyłącznie jeden zwód. Na prawą nogę, właśnie.  

Kiedy na boisko wszedł Kiełbowicz, było jeszcze lepiej, bo Wawrzyniak mógł pójść do przodu, a lepiej czuje się w ofensywie, niż w defensywie. Wtedy też druzyna zaczęła być waleczniejsza: widać było wślizgi i walkę. Byłoby to jednak na nic, gdyby nie Mucha, bohater Legii. Sprawił, że polskie derby potoczyły się tak, jak tego wszyscy chcieliśmy. 

Napisze też trochę o innych piłkarzach. Ciągle oczekuję więcej od Iwańskiego, chyba się jeszcze do końca nie odnalazł, za mało bierze na siebie ciężar rozgrywania, powinien być bardziej widoczny, liderować, grać odważnie, przecież przyszedł tu jako znaczący zawodnik, nie może się chować. Rozumiem za to, dlaczego nie strzela wiele z dystansu: ma dużo zadań defensywnych, więc jest daleko od sytuacji bramkowych.

Egoizm Chiniyamy trzeba wyeliminować, bo w meczach z silnymi drużynami będzie ciężko, a Grzelak, choć się popisał, nie będzie tak grał zawsze.

Przy pierwszej bramce Pawełek zrobił mały błąd, chciał skrócić kąt, ale wyszedł za daleko. Mógłby być krok czy dwa kroki bliżej linii, wtedy by nie dostał gola w krótki róg, który odsłonił. Gdyby był w linii słupka… Takich goli nie można puszczać.   

Pisałem już o Wawrzyniaku, musi on jednak popracować nad szybkością, bo teraz ma kłopot z precyzją dośrodkowań. Nie wyprzedza rywali, więc nie wyrabia sobie pozycji na dobre wrzutki, ma za mało miejsca na dokładne podanie.

Z Wiślaków najbardziej podobali mi się bracia Brożkowie, o Pawle piszą wszyscy bo gra w ataku, natomiast Piotr poczynił olbrzymie postępy, co omówię w jednym z następnych wpisów. Paweł, w każdym razie, świetnie rozbija linię obrony rywali, szczególnie te, które grają z dwoma stoperami, a przecież tak gra większość drużyn na świecie. Było tez to widać w meczu z Czechami. On poradzi sobie na zachodzie, bo na pewno wkrótce odejdzie.

Cała krakowska drużyna grała natomiast dobrze pressingiem, ogromna ilość strat Legii na własnej połowie wynikała właśnie z tego. Lepsza niż Wisła druzyna na pewno by to wykorzystała.

Nie byl to najlepszy mecz dla sędziów, główny arbiter miał wiele błędów, często za późno gwizdał, puszczał grę kiedy był ewidentny faul, nie pomagali mu też asystenci, którzy także popełniali błędy. Sędzia także nie dawał żółtej kartki nawet, kiedy uznał, że ktoś udaje i mylił się się z przywilejem korzyści.

Z meczu na mecz gra Legii wygląda coraz lepiej, choć trener Urban musi zwróćić uwage na powroty po stracie w strefie ataku, musi to być szybsze, bo inaczej tworzy się dziura, a obrona zostawaje bez asekuracji. Nie są to chyba problemy kondycyjne, raczej taktyczne u zawodników.

To tyle tak w skrócie. To mój pierwszy wpis na blogu, więc zapraszam do komentowania!


Polecamy



Wyszukaj w blogu

RSS


październik 2008
P W Ś C P S N
    listopada »
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031